• Wpisów:5
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:8 dni temu
  • Licznik odwiedzin:235 / 27 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zaczynam trylogię Millennium - Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet. Porządna cegiełka, druk dosc drobny i duzo na stronie. Do zobaczenia za jakis /dłuższy/ czas
 

 
2/2018
Tak jak sobie postanowiłam, tak zrobiłam - przeczytałam, raczej dla sprawdzenia cóż to za twór, którym duża część osób się tak zachwyca. Na grupach książkowych pozycja pojawia się ciągle, aż do urzygania. Nastawiona byłam raczej, że to chłam. Tragedii nie ma, bo był nawet moment w którym byłam ciekawa co dalej, ale tylko moment. Dlatego ogólnie oceniam na "przeciętniaka z dużym minusem". Jeśli ktoś czyta dużo i szybko może się skusić, ale jeśli ktoś czyta 2-3 książki rocznie to zdecydowanie polecałabym wybrać coś innego. Gdy szukałam zdjęcia do postu, natknęłam się na zdanie, że książka mrozi krew w żyłach... Sorry. Nie. Już na jednym super thillerze się zawiodłam ("Siostry" ), wiec tutaj nawet się nie nastawiałam na chociażby gęsią skórkę.
Do rzeczy: Narracja pierwszoosobowa, oczywiście głównej bohaterki. Słownictwo bardzo proste, troche za duzo opisów zwykłych czynności, które spokojnie mozna było pominąć. Plusem jest podział rozdziałów na przeplatające się wydarzenia "Kiedyś" i "Teraz".
Grace podczas spaceru po parku ze swoją niepełnosprawną siostrą poznaje mężczyznę - Jacka. Oczywiście na początku ideał - przystojny, opiekuńczy, nawiązał dobry kontakt z Millie cierpiącą na zespół Downa i zadeklarował pomoc w opiece. Sielanka. Aż do ślubu, który miał miejsce po kilku miesiącach. W podróży poślubnej Jack pokazuje swoje prawdziwe - psychopatyczne oblicze. Książka zwraca uwagę na problem, który dzieje się za zamkniętymi drzwiami - na pozór dla rodziny i znajomych wszystko jest cudownie, prawda jednak może być zupełnie inna. Choć moim zdaniem książka napisana zbyt prosto, żeby doszukiwać się w niej drugiego dna. Ot taka historyjka o psychopacie i jego żonie

UWAGA, pod obrazkiem SPOILER, zdradzam fabułę i ZAKOŃCZENIE (w końcu blog 'spoilerowo'. Wiem, że nie wrócę do tej książki, a że pamięć mam krótką to muszę zapisać co się działo ).



Jack zaczyna ograniczać i więzić Grace. Ona oczywiście próbuje uzyskać pomoc od obsługi hotelu, w którym się znajdują. Niestety zostali wcześniej uprzedzeni przez Jacka, że jego żona jest chora psychicznie i jeśli nie weźmie leków, wpada w panikę i osądza go o zabójstwo matki i znęcanie się nad nią samą. Przebiegły Jack zawsze jest o krok przed Grace. Za każde jej nieposłuszeństwo/ próbę ucieczki ogranicza ją jeszcze bardziej. Po powrocie do domu sytuacja trwa. Grace jest więziona w pokoju, bez książek, radia, długopisu czegokolwiek, co pomogłoby jej zabić nudę lub pomóc w ucieczce. Tylko gdy przychodzą znajomi dostaje normalne ubrania i wtedy musi grać rolę idealnej, szczęśliwej i kochającej żony. Jeśli nie - znów kara. I tak w kółko. Mieszkają w pięknym domu, w którym jest przygotowany również pokój dla Milie (która do ukończenia 18 roku życia przebywa w internacie). Oczywiście tylko na pozór, ponieważ Jack wcale nie chce aby dziewczynka przebywała w swoim wymarzonym żółtym pokoju. Przygotował dla niej pomieszczenie w piwnicy, pomalowane całe na czerwono z drastycznymi portretami kobiet, które padały ofiarami przemocy domowej. (Nie wspomniałam wcześniej, że Jack jest prawnikiem który walczy w obronie pokrzywdzonych kobiet!!! a do malowania obrazów zmusza Grace - to jej jedyna 'rozrywka' ). Grace nie chce pozwolić, żeby jej siostra również padła ofiarą psychopaty. Na koniec udaje jej się podać mężowi proszki nasenne, otrzymane de facto wcześniej od Millie, która to domyśla się, że Jack jest zły. Grace pozoruje samobójstwo męża i wyjeżdża do Tajlandii do hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Obsługę powiadamia, że mąż ma do niej dołączyć, później szopki i przedstawienia 'zrozpaczonej żony', która dowiaduje się o śmierci męża.
To tak ogólnikowo, było po drodze jeszcze kilka wydarzeń typu martwy pies, zrzucenie Millie ze schodów, próby nawiązania kontaktu koleżanek z Grace itd. Jack niby taki przebiegły, a dał się uśpić tabletkami w ilości 16 sztuk wrzuconymi do szklanki whisky... Sorry ale nie kupuję tego
 

 
1/2018
Wczoraj w nocy skończyłam czytać. Pierwszy raz nie wiem co napisać, może za kilka dni jak trochę ochłonę.
Zazwyczaj nie wzruszam się czytając książki, a tutaj na koncówce ryczałam jak bóbr
Marcus Zusak - mistrz pióra. PIĘKNIE napisana książka.

Spoilerować nie będę (choć taki był zamysł bloga), ale to książka do której będę chciała wrócić więc uznałam, że mogę zapomnieć część wydarzeń i to nawet dobrze.
Nie wiem co będzie następne. Mam 'kaca książkowego'. Kto dużo czyta, ten wie co mam na myśli.

  • awatar Hope&Faith: Zaczęłam czytać :) Ciekawy jest narrator :) dzięki czemu dość szybko się czyta a książka jeszcze bardziej pochłania :)
  • awatar Z półki mi spadło: @ms moth: Dziś mam zamiar obejrzeć film więc kac bedzie jeszcze wiekszy :o Książka warta przeczytania, co prawda nie ma w niej jakiejś szalonej akcji (jak np w niektorych kryminałach), wiec trzeba się przygotować że historia raczej się snuje niż galopuje. Ale autor pisze w taki sposob, że przez kilka rozdziałów naprawde czerpałam przyjemność z tak 'ładnego' stylu i języka. Końcówka opisana tak emocjonalnie, że serce w kawałkach...
  • awatar Z półki mi spadło: Dziś mam zamiar obejrzeć film, bedzie jeszcze większy kac :o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Postanowień noworocznych nie lubię i nie posiadam, ale w tym roku jedno postaram się zrealizować: przeczytać posiadane książki i dopiero wtedy korzystać z biblioteki Najważniejszy krok zrobiony - książki wypożyczone oddane i NIE wzięte kolejne
Dostałam kilka na urodziny i pod choinkę więc muszę przeczytać w pierwszej kolejności, później posiadane w wersji elektronicznej (część). I tak wyszło prawie 30, wiele z nich to dość pokaźne cegiełki więc pewnie zejdzie się ze wszystkim do grudnia. Życzcie mi powodzenia




Cele: - zapoznanie się z Mrozem i Puzyńską
- przekonanie się czy "Za zamkniętymi drzwiami" jest faktycznie taką rewelacją (nie sądzę...)
- sprawdzenie dlaczego siostrze nie spodobało się Atramentowe serce i Atramentowa krew. Były mega polecane dla nastolatków, dostać było piekielnie ciężko, a młoda niestety podeszła do tego jakoś bez entuzjazmu... cóż , muszę sprawdzić
  • awatar Hope&Faith: Też mam Złodziejkę książek i na dniach zaczynam czytanie ;) Polecam również, jakbyś gdzieś dorwała: Cień Wiatru, P.S. Kocham Cię, oraz Szkoła Żon.. Rewelacja :)
  • awatar ms moth: Też w tym roku stawiam na to, by najpierw przeczytać książki, które zalegają na półkach. ;) Fajny pomysł z tymi zdjęciami okładek, bo tak jak mnie jakiś tytuł książki u Ciebie zaciekawi to od razu też mogę zobaczyć okładkę, by zerknąć czy też interesująco się prezentuje (niby mówi się "nie oceniaj książki po okładce" ale nie oszukujmy czasami potrafią przekonać by sięgnąć po daną lekturę :P). Już kilka tytułów sobie zapisałam :>
  • awatar Luleeyta: Ogromnie polecam "Złodziejkę książek", którą kocham całym sercem! "Atramentowe serce" też jest przecudowne!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trochę spóźnione podsumowanie mojego 'czytelniczego' roku. Tak na prawdę to pierwszego roku tak na poważnie. Nie będę ściemniać, że kochałam książki od dziecka i przeczytałam ich miliony, zanim jeszcze nauczyłam się dobrze mówić Lektury w szkole szły mi kiepsko, choć przez większość starałam się przebrnąć. Jako wczesna nastolatka przeczytałam Harrego Pottera, później kilka książek D.Terakowskiej, P.Coelho i S.Kinga. Później były studia więc materiału do opanowania tyle, że jak już brałam jakąś książkę do ręki to była tylko związana z tym czego musiałam się nauczyć. Później drugie studia, pisanie magisterki i powtórka z 'rozrywki'.
W 2017 stwierdziłam, że nareszcie mam czas i chęci. Zapisałam się do biblioteki i... wciągneło Pierwszy rok mogę określić jako rok zapoznawania się z różnymi gatunkami i poszukiwania tego co najbardziej mi odpowiada. Czytanie ma sprawiać mi przyjemność i pozwalać zatracić się w innym świecie, żyć i przeżywać wszystko razem z bohaterami - tak jak w czasie oglądania filmu. Trafiłam na kilka bardzo przyjemnych/ciekawych/wartościowych/wzbudzających emocje książek, całą masę 'takich sobie' i kilka na których się totalnie zawiodłam lub po prostu mi się nie podobały.

Najlepsza piątka z przeczytanych w 2017r:
1. To, co zostało - J.Picoult
2. Rok 1984 - G.Orwell
3. Ponieważ Cię kocham - G.Musso
4. Obiecaj mi - H.Coben
5. Kamieniarz - C.Lackberg
6. Maybe Someday - C.Hoover
7. November 9 - C.Hoover
Wyszło siedem zamiast pięciu, ale nie szkodzi. Dorzucę jeszcze Oskara i Panią Różę, Cień wiatru, Hopeless i Chemię Śmierci jako warte przeczytania.

Nie polecam:
1. Lesia - Chmielewskiej (jestem w zdecydowanej mniejszości, ale książka zdecydowanie mi nie pasowała)
2. Chujowej Pani Domu
3. Polskich morderczyń - Bondy (przez język i sposób napisania książki)
4. Kobieta która przez rok(...) - odłożyłam po 50 stronach, więc nie powinnam oceniać, ale po prostu mnie nie zainteresowała.

Największe rozczarowania:
1. Siostry
2. Promyczek
3. Dziewczyna z Brooklynu
Tyle było o nich dobrych opinii, że spodziewałam się wielkiego WOW. Niestety się nie doczekałam...
Pozostałe o których nie wspomniałam to takie, po które nie sięgnęłabym ponownie, ale nie żałuję czasu, który był poświęcony na czytanie.
  • awatar KinaKina: Ooo bardzo fajny blog. Czegoś takiego szukałam , dzięki Tobie wiem jakie książki warto przeczytać i na pewno po nie sięgnę . Wszystkiego dobrego i oby w nowym roku wszystkie Twoje cele się spełniły :)
  • awatar Z półki mi spadło: @ms moth: Folwark zwierzęcy czytalam w szkole, ale chyba czas odświeżyć ;) o tej drugiej nie słyszałam - zaraz się z nią zapoznam - dzięki ;)
  • awatar ms moth: Książki to coś wspaniałegp, nie wiem jak można nie lubić czytać :D ale aż takim molem jak ty nie jestem (choć może kiedyś). :P Widzę, że "Rok 1984" się spodobał, cieszy mnie to. Klasyk i majstersztyk. Od Orwella polecam również "Folwark zwierzęcy" i "Na dnie w Paryżu i Londynie" o ile jeszcze nie czytałaś. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›