• Wpisów:13
  • Średnio co: 8 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:1 390 / 114 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
9/2018

Oj coś powolutku zmieniają się te cyferki Ale ostatnia książka miała 700 stron, a zapału do czytania jakoś tak mniej...

"Lisbeth na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności podejrzana jest o popełnienie morderstwa i ścigana przez policję. Mikael Blomkvist nie wierzy jednak w jej winę i zaczyna prowadzić własne śledztwo(...)"

Nie lubię tych opisów na tylniej okładce. Szczególnie u Larssona - trzeba przeczytać dobre 300 stron, żeby dojść do momentu wspomnianego w opisie... a np w innych książkach wystarczą 2 strony. Oczywiście jeden i drugi przypadek to już skrajność.
Ogólnie czytało się dobrze, początek lepszy niż w poprzedniej części, tylko że... nie połączony z całością (w tym przypadku początek to jakieś 150-200 stron). Dobry kryminał, rozbudowana fabuła tylko troche się ciągnie. Nie wiem czy polecam - serio Chyba musze się z tym przespać. Za zdjęciem krótki opis - NIE CZYTAJCIE - SPOILERY.



Millennium planuje wydać numer specjalny plus książkę na temat sexhandlu/sexbiznesu/handlu ludźmi. Informacje zbierane były przez parę, któa chwilę przed opublikowaniem materiałów zostaje zamordowana. W tym samym czasie ginie również Bjurman - opiekun prawny Lisabeth. Policja znajduje broń z jej odciskami palców. Wydają list gończy, Lisabeth oczywiscie ukrywa się. Poza policją i Mikaelem szuka jej ktoś z 'szajki'. Zala - szef wszystkich szefów i jak się okazuje, ojciec Lisabeth. On chce zabić ją, żeby nie zaczeła mówić nic złego na jego temat, ona chce zabić jego za to, że znęcał się nad jej matką. Jako 12 latka już tego próbowała, jednak udało jej się tylko okaleczyć ojca. W końcowym rozrachunku oboje prawie umierają. Lisabeth postrzelona w 3 miejsca zostaje odnaleziona w ostatniej chwili przez Mikaela. Ciąg dalszy w kolejnej części. (Oczywiście wczesniej wspomniane morderswa ma na sumieniu ktoś z 'szajki', nie Lisabeth.)
P.S jak można skończyć 700 stronicową książkę w środku akcji? Czasem rozdziały kończyły się bardziej konkretnie...
 

 
8/2018

Książka, która wcisnęła mi się w kolejkę niespodziewanie, w trakcie czytania drugiej części Millennium. Wszystko przez chęć wypróbowania aplikacji, o której wspomniałam w poprzednim wpisie Przeczytana w 3h 25 minut plus przerwy.

"Lucy i Gabe poznali się 11 września 2001 roku. Gdy wieże WTC runęły, a pył przykrył Nowy Jork, zrozumieli, że życie jest zbyt kruche, by przeżyć je bez pasji i emocji. I zbyt krótkie, by nie być razem. Wkrótce jednak Gabe postanawia przyjąć pracę reportera na Bliskim Wschodzie i wtedy wszystko się zmienia. Lucy dowiaduje się o jego decyzji w dniu, w którym produkowany przez nią program telewizyjny zdobywa nagrodę Emmy. Dzień jej triumfu staje się też dniem, w którym coś nieodwracalnie się kończy. W kolejnych latach Lucy będzie musiała podjąć niejedną rozdzierającą serce decyzję. Czy pierwsza miłość okaże się też ostatnią?"
Książkę wyróżnia moim zdaniem sposób narracji. Myslę, że całość może się podobać, szczególnie osobom które przeżyły choć w części podobną historię. Jeśli ktoś nie kochał 2 osób jednocześnie lub będąc z kimś innym nie tęsknił za poprzednią miłością - nie zrozumie w czym problem i uzna książkę za beznadziejną. Tak mi się przynajmniej wydaje. Myślę, że przez szybkie czytanie straciłam trochę fajnych cytatów do zapamiętania... ale od czego jest serwis 'lubimy czytać'? tam na pewno je odnajdę

Pod zdjęciem oczywiście SPOILER fabuły i zakończenie. Nie czytać!!!



Lucy rozstała się ze swoją pierwszą miłością - wyjechał do pracy za granicę, jako fotograf reporter wojenny. Po jakimś czasie zaczeła spotykać się z Darrenem, oczywiście najpierw bez większych zamiarów, później jednak coś zaczęło się dziać Oczywiście cały czas pamiętała o Gabe, raz na kilka miesięcy kontaktowali się ze sobą. Lata mijały, opisywane były nadal szczęśliwe lata Lucy i Darrena, ich ślub, dzieci, plany, marzenia. Jednak w tle ciągle gdzieś pojawiało się wspomnienie tej pierwszej miłości. W pewnym momencie przestało się układać, Lucy podejrzewała Darrena o zdradę, załamana spotkała się z Gabem i 'stało się'. Oboje pragneli być znów razem, jednak Lucy wiedziała że nie może zostawić dzieci i wyjechać za granicę ze swoją pierwszą miłością. Tego samego dnia okazało się, że mąż nie miał romansu, a kobieta z którą rozmawiał była pośredniczką nieruchomości - kupił piękny dom w którym się poznali. Lucy oczywiscie dopadły wyrzuty sumienia. Po jakimś czasie okazało się, że jest w 3 ciąży. Zbiegło się to z poważnym wypadkiem Gaba. Ponieważ była jedyną bliską mu osobą, musiała podjąć decyzję czy lekarze mają nadal utrzymywać go przy życiu, czy odłączyć od respiratora. Szans na wyzdrowienie nie było żadnych, ponieważ nastąpiła śmierć mózgu. Lucy poleciała do Izraela, żeby ostatni raz zobaczyć i przytulić Gabea. Zrobiła również test na ojcostwo - dziecko które w sobie nosiła było ich dzieckiem. Z tego co mona było wywnioskować, nigdy nikomu o tym nie powiedziała. Napisała tylko list do swojego jeszcze nienarodzonego syna z wyznaniem prawdy i opisem całej sytuacji i miłości do jego ojca.
Myśle, że tutaj troche straciłam przez czytanie ksiażki przez aplikację - było na pewno sporo pięknych słów i cytatów, a przez szybkie czytanie niestety umkneły.

Czytając teraz opis fabuły - wydaje się dość kiepski, ale tak jak pisałam wcześniej - książka ma na pewno zdecydowanie większe znaczenie dla kogoś, kto był w choć trochę podobnej sytuacji. Byłam, rozumiem. Mimo innych związków - kochałam i tęskniłam za pierwszą miłością przez wiele, wiele lat...
 

 

W necie ktoś polecał aplikację do szybkiego czytania. Kiedyś podchodziłam do tego tematu ale trafiłam na apke, która miała problem z polskimi znakami i odpuściłam temat. Teraz pobrałam "szybkie czytanie" - polska aplikacja, więc z polskimi znakami sobie radzi. Można ustawiać ilość słów na minutę, wielkość, kolor czcionki itd. Wyświetla nam się na ekaranie jedno słowo, za chwilkę kolejne - w ilości np 350 słów na minutę. (normalnie czyta się ok 150-170). Dzięki temu, że nasze oko pozostaje nieruchome jesteśmy w stanie czytać dużo szybciej. Patrzymy tylko w jeden punkt wyświetlacza, słowa same się zmieniają. Ksiażkę o objętości 350 stron można przeczytać w 3h 20 minut. Mozna i szybciej ale jak na pierwszy raz tak jest optymalnie. Co prawda oczy troche się męczą i co jakiś czas trzeba robić przerwy. Generalnie jestem bardzo zadowolona i raz na jakiś czas będę korzystać. Jednak nie nadaje się to do książek z trudnym słownictwem, takich gdzie trzeba myśleć, analizować - bo na to nie ma po prostu czasu. Ale do lekkich obyczajówek czy romansideł jak najbardziej na TAK!

Poniższy widok pokazuje się po załadowaniu książki. Aby rozpocząć 'szybkie czytanie' wystarczy tapnąć w ekran, wtedy bedziemy widzieć tylko po jedym szybko zmieniającym się słowie po środku wyświetlacza. Jeśli się pogubimy/ucieknie nam jakieś słowo, tapniemy jeszcze raz i wracamy do widoku jak poniżej. Polecam NIE ZAMYKAĆ aplikacji, tylko zostawiać uruchomioną w tle/zminimalizowaną - wtedy zapamiętuje gdzie czytaliśmy. Jeśli zamkniemy będzie problem ;/
  • awatar ms moth: Ale fajne :D Ściągnę dzisiaj i przetestuję, choć coś czuję, że moje oczy ciężko to zniosą :/
  • awatar Z półki mi spadło: @zatopionawmarzeniach: jesli tylko pięknie napisane - to jak najbardziej :) poki co przeczytalam tak jedną książkę i przyznam ze brakowało mi chwili na 'przyswojenie' tych ladniejszych fragmentów.
  • awatar zatopionawmarzeniach: A ja tam się wolę "delektować" słowem nawet gdy jest to "romansidło"
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
7/2018

Tej książki nie miałam w planach na 2018 rok, ale nie mogłam przejść obojętnie obok kosza z książkami po 9.90 w Stokrotce A że pana Musso już kiedyś czytałam i całkiem przypadł mi do gustu (poza "Dziewczyną z Brooklynu) padło na "Będziesz tam?". To było dobrze wydane 10 zł. Choć historia całkiem nierealna, czytało się dobrze i wciągnęła od pierwszych stron, co nie zdarza mi się często. Generalnie "efekt motyla", podróże w czasie, zmiana pozornie nieistotnych zachowań i to co się dzieje w ich konsekwencji.

"Elliott Cooper jest znanym chirurgiem zmagającym się ze śmiertelną chorobą. Największą radością jego życia jest dorosła już córka Angie, największym pragnieniem – jeszcze raz ujrzeć ukochaną Ilenę, zmarłą tragicznie przed trzydziestoma laty. Jego marzenie może się spełnić – Elliott otrzymuje w prezencie kilka pigułek umożliwiających podróż w czasie (Prezent od wodza afrykańskiego plemienia, w podziękowaniu za uratowanie chłopca). Przez ciekawość zażywa jedną z nich i wkracza na ścieżkę nieprawdopodobnej przygody – cofa się w przeszłość, po raz kolejny przeżywa młodość. Czy zdoła zmienić bieg wydarzeń i uratować życie ukochanej? Czas zawsze mija zbyt szybko..."

UWAGA pod zdjęciem okładki SPOILERY. NIE CZYTAĆ Serio. Warto sięgnąć po książkę.



Elliot po każdej połkniętej tabletce cofa się w czasie o 30 lat. Spotyka samego siebie. Jego młodsze "alter ego" z początku nie wierzy w to co się dzieje, jednak przy każdym kolejnym spotkaniu zmienia zdanie. Elliot 60 letni pragnie jeszcze raz zobaczyć swoją miłość - Ilenę. Udaje mu się to podczas pokazów Orek w Ocean World w Orlando (byłam widziałam <3 ). Wyjawia przyszłość sobie 30letniemu (że Ilena umrze w najbliższych miesiącach i to na dobrą sprawę przez niego), postanawiają zmienić bieg wydarzeń i ją uratować. Jest jedno 'ale'. Elliot 60 letni ma dorosłą córkę z inną kobietą i wie, że gdyby Elliot 30 letni został z Ileną, Angie nigdy by się nie urodziła. Warunkiem uratowania kobiety jest późniejsze rozstanie się z nią, oraz nie wtajemniczanie nikogo (nawet przyjaciela Matta) w całą sprawę. Przy pierwszej zmianie biegu wydarzeń udaje się przedłużyć życie Ilenie zaledwie o kilka godzin (załamana po rozstaniu z Elliotem próbuje popełnić samobójstwo skacząc z Goldem Gate. Obrażenia są na tyle poważne, że kobieta mimo wysiłków lekarzy umiera). Przy kolejnej podróży w czasie starszy Elliot przeprowadza operację po tym samym wypadku i ratuje życie ukochanej. Później opisane samotne życie młodszego 'alter ego' (zgodnie z planem pojawia się mała Angie). Po wielu latach Elliot umiera na raka płuc. Przed śmiercią spisuje całą swoją historię i pozostawia dla przyjaciela Matta ostatnią tabletkę umożliwiająca podróż w czasie. Matt spotyka się z Ileną, wszystko opowiada i decyduje się na zażycie pigułki. Cofając się o 30 lat, spotyka Elliota i uświadamia go, że jeśli nie przestanie palić umrze na raka płuc. To była krótka wizyta w przeszłości, ale skuteczna. Po powrocie do 2007 roku, Matt spotyka się ponownie z kobietą, wybierają się na spacer po plaży podczas którego Ilena spotyka Elliota. Był tam. <3
 

 
6/2018
Książka pięknie wydana. Mnóstwo zdjęć dobrej jakości i przyjemnych dla oka. Wszystko opisane przystępnym językiem. Jest trochę przydatnych informacji, choć myślałam, że dowiem się więcej. Minus za zbyt częste wtrącenia dot. wiary w Boga itd. Plus za ilustracje i ciekawe przepisy.

 

 
5/2018
Kiedyś prosiłam o polecenie wartościowych książek/dajacych do myślenia. Ktoś polecił tę - i miał rację. Zbiór bajek wymyślonych przez psychiatrę na przestrzeni lat pracy z pacjentami. Jedne bardziej trafione, inne moze trochę mniej, ale zdecydowanie warto się zapoznać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
4/2018

Nie. Nie i jeszcze raz nie. Zabierając się za czytanie tej książki spodziewałam się właśnie literatury dla nastolatków/młodych dorosłych. Co prawda mnie już bliżej do 30 niż do nastu, ale czasem jako odskocznie od innych gatunków, szybki przerywnik, lubię poczytać tego typu powieści. Po książkę sięgnęłam z powodu: - pięknego tytułu, - świetnych opinii na Lubimy czytać, - okładki która wpadła mi w oko.

Główną bohaterką jest dziewczyna, która oświadczyła w swoim życiu przykrego wydarzenia. Na początku nie wiemy co i kiedy się stało, dowiadujemy się tego z czasem. I to chyba jedyny plus całej książki, gdyby wszystko było wyłożone jak kawa na ławę, rzuciłabym to czytadło znacznie szybciej. Choć zdecydowanie można było przewidzieć co takiego się wydarzyło. Opis jej życia w nowej szkole, ‘maska’ którą zakłada na co dzień, poznanie nowych osób i relacje między nimi – tak w skrócie wygląda cała ‘akcja’. Miało być wzruszająco, miałam mieć pod ręką paczkę, a nawet tonę chusteczek.

Miałam napisać porządną recenzję, ale chyba mi się odechciało wysiłku na taki chłam. UWAGA będą SPOJLERY!!!


Nastja – przestała mówić od kąd przypomniała sobie co jej się wydarzyło. Nie chciała pytań rodziców/policji/znajomych więc wolała milczeć. Padła ofiarą przemocy, została napadnięta i dotkliwie pobita w parku, obrażenia bardzo poważne min. połamana w wielu miejscach dłoń. Dla dziewczyny to dramat ponieważ była pianistką, a po wypadku już nigdy nie będzie mogła grać. Po długiej rehabilitacji i dochodzeniu do siebie przeniosła się do innej szkoły. Tam poznaje Drew i Josha, z którymi po czasie zaczyna rozmawiać. Kolejnych 300 stron opis ich codzienności, imprez, relacji (baaardzo dziwnych). Pod koniec Nastja spotyka swojego oprawcę na wystawie obrazów, mówi mu kim jest, on wyjawia jej powody swojego postępowania (był załamany, ponieważ jego brat popełnił samobójstwo przez dziewczynę), pech chciał, że Nastja była do niej trochę podobna. Następnego dnia ów chłopak zgłasza się na policję, informacja trafia do mediów i wszyscy znajomi dziewczyny dowiadują się jaką skrywała tajemnicę. Oczywiście ona sama w tym czasie zniknęła i rozpoczęły się jej poszukiwania. W końcu wróciła, przytuliła się do Josha którego wcześniej zostawiła z niezrozumiałych dla mnie powodów (o tym później), on się cieszy, ale jednak stwierdza, że namówi ją aby znowu się rozstali bo w ten sposób łatwiej będzie jej uporządkować swoje życie (serio? nadal?). Tak też się dzieje. Po jakimś czasie Nastja wraca do Josha. Chłopak pyta co takiego zobaczyła kiedy umarła (po pobiciu jej serce się zatrzymało i była reanimowana – w książce bardzo często podkreślane i pokazywane jako jej śmierć – i fizyczna i trochę też metaforycznie, ponieważ później nigdy już nie była tą samą osobą). Odpowiedź brzmi „Twój garaż”. Kurtyna. Koniec.

Spieszę z wyjaśnieniem, że Josh był osobą samotną, stracił bardzo wcześnie wszystkich swoich bliskich. Jego pasją było rzemiosło, tworzenie drewnianych mebli. Warsztat mieścił się w garażu do którego często przychodziła Nastja – tam spędzali razem czas, poznawali się itd.

Po kilku dniach moje negatywne emocje dotyczące tej książki trochę osłabły, jednak nadal twierdzę, że czas poświęcony na jej przeczytanie był stracony. Niby kierowana do nastolatków, ale nie chciałabym żeby np. moja nastoletnia siostra to czytała. Ta książka nie niesie ze sobą żadnych pozytywnych przesłań, a wręcz szkodliwe. Pierwsze i to co najbardziej rzucało mi się w oczy to zachowanie chłopaków - generalizując : „coś schrzaniłem w życiu/ nie wyszło mi z dziewczyną która mi się podoba – prześpię się z inna na pocieszenie!”. Po drugie słowa Nastji „ Obrzydza mnie wyrażenie ‘kochać się’. Nie cierpię go. Nawet jak skończę sześćdziesiątkę, będę wolała mówić ‘pieprzyć się’ niż ‘kochać się’. „ Nawet gdyby doszukiwać się w tym ironii to i tak do mnie to nie przemawia, a podsuwanie takich słów dorastającym ludziom, którzy jeszcze nie weszli w tę sferę życia nie jest niczym dobrym. W tym miejscu jeszcze wrócę do fabuły: Nastja po jakimś czasie ‘związku’ z Joshem postanowiła, że chce uprawiać z nim seks. Okej, przecież to nic dziwnego. Oczywiście nie powiedziała mu wcześniej, że była dziewicą. Na to też już przymknę oko, ale… mimo tego, że oboje tego chcieli, było cudownie itd., następnego dnia dziewczyna znika bez słowa, po prostu odchodzi od Josha. Bo tak. Później tłumaczyła, że użyła go do tego, aby zniszczył ją do końca (bo to jedyna rzecz, która nie była w niej zniszczona). WTF??? Gdyby tego było mało, pewnego razu na imprezie inny chłopak próbował zgwałcić Nastję, tym absolutnie się nie przejęła. To właśnie seks z osobą do której coś czuła miał ją zniszczyć do końca.

Nie rozumiem przesłania tej książki. Generalnie wiem, że dziewczynę spotkało nieszczęście po którym nie mogła się otrząsnąć, swoim wyglądem i zachowaniem wołała o pomoc, ale gdy już znalazła kogoś godnego zaufania, z kim czuła się szczęśliwa to na własne życzenie to odrzuciła?? On oczywiście, aby się pocieszyć poszedł do łóżka z inną. Super.

Nie polecam. Chyba na długi czas odejdę od czytania Young/New Adult…


  • awatar zatopionawmarzeniach: Czytałam tą książke już jakiś czas temu, i mimo że nie jestem już nastolatką, pamiętam że historia tej dwójki i ich miłości bardzo mi się spodobała. Oryginalna, wręcz niebanalna, tyle jest teraz książek o miłości w których przewija się jedno i to samo, a tu właśnie nie, coś w końcu innego, troche szokującego, ale przy tym piękna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
3/2018
Nie mam weny na pisanie recenzji... boli mnie głowa kopiuję o co napisałam kilka dni temu i to co mam na Lubimy czytać. Może kiedyś napiszę coś porządniejszego.

Kończę właśnie 1 tom Larssona. Początek (1/4) troche nudny. Opisy kto, co, skąd, dlaczego...ale dzięki temu poznajemy dokładnie sytuację. Trzeba przebrnąć Później już z górki. Choć ja osobiście wolę, jak akcja toczy się szybciej. Czasem czytając opis na okładce mam wrażenie, że autor opowiedział całą książkę, a zaczynam czytać i okazuje się że to wszystko jest na pierwszych 10 stronach. Tutaj niestety dopiero przy jakiś 350 czyli dobrze po połowie... Ogólnie zamiast 600 stron, można było napisać 400 bez straty na fabule.

Sama zagadka kryminalna trochę niestety standardowa, rozwiązania można się domyślić jak tylko zostanie nakreślony 'problem'. ALE droga do niego i pozostałe wątki już nie są tak przewidywalne. Minusem jest przydługawy wstęp(ze 150 stron ) , ale ma on jednak znaczenie - przy końcówce wszystko składa się w całość. Generalnie podobało mi się, ale po tylu pozytywach spodziewałam się większego WOW.

Film z chęcią odświeżę. Oglądałam kiedyś i nie za bardzo mi się podobał, w pamięci utkwiła mi tylko ta najbardziej makabryczna scena, fabuły nie pamiętałam ani trochę. Teraz myślę, że będzie się oglądało zdecydowanie lepiej.

 

 
Wyjątkowo nie o książkach... Drugą (a w zasadzie pierwszą) moją pasją jest akwarystyka - od jakiś 8, może 9 lat mam akwaria. Większe, mniejsze, z sukcesami i z porażkami. Od wczoraj mam nowego podopiecznego - poznajcie Halfika. Bojownik wspaniały odmiana Half moon Blue Mustard Gas. Prosto z Tajlandii
 

 
2/2018
Tak jak sobie postanowiłam, tak zrobiłam - przeczytałam, raczej dla sprawdzenia cóż to za twór, którym duża część osób się tak zachwyca. Na grupach książkowych pozycja pojawia się ciągle, aż do urzygania. Nastawiona byłam raczej, że to chłam. Tragedii nie ma, bo był nawet moment w którym byłam ciekawa co dalej, ale tylko moment. Dlatego ogólnie oceniam na "przeciętniaka z dużym minusem". Jeśli ktoś czyta dużo i szybko może się skusić, ale jeśli ktoś czyta 2-3 książki rocznie to zdecydowanie polecałabym wybrać coś innego. Gdy szukałam zdjęcia do postu, natknęłam się na zdanie, że książka mrozi krew w żyłach... Sorry. Nie. Już na jednym super thillerze się zawiodłam ("Siostry" ), wiec tutaj nawet się nie nastawiałam na chociażby gęsią skórkę.
Do rzeczy: Narracja pierwszoosobowa, oczywiście głównej bohaterki. Słownictwo bardzo proste, troche za duzo opisów zwykłych czynności, które spokojnie mozna było pominąć. Plusem jest podział rozdziałów na przeplatające się wydarzenia "Kiedyś" i "Teraz".
Grace podczas spaceru po parku ze swoją niepełnosprawną siostrą poznaje mężczyznę - Jacka. Oczywiście na początku ideał - przystojny, opiekuńczy, nawiązał dobry kontakt z Millie cierpiącą na zespół Downa i zadeklarował pomoc w opiece. Sielanka. Aż do ślubu, który miał miejsce po kilku miesiącach. W podróży poślubnej Jack pokazuje swoje prawdziwe - psychopatyczne oblicze. Książka zwraca uwagę na problem, który dzieje się za zamkniętymi drzwiami - na pozór dla rodziny i znajomych wszystko jest cudownie, prawda jednak może być zupełnie inna. Choć moim zdaniem książka napisana zbyt prosto, żeby doszukiwać się w niej drugiego dna. Ot taka historyjka o psychopacie i jego żonie

UWAGA, pod obrazkiem SPOILER, zdradzam fabułę i ZAKOŃCZENIE (w końcu blog 'spoilerowo'. Wiem, że nie wrócę do tej książki, a że pamięć mam krótką to muszę zapisać co się działo ).



Jack zaczyna ograniczać i więzić Grace. Ona oczywiście próbuje uzyskać pomoc od obsługi hotelu, w którym się znajdują. Niestety zostali wcześniej uprzedzeni przez Jacka, że jego żona jest chora psychicznie i jeśli nie weźmie leków, wpada w panikę i osądza go o zabójstwo matki i znęcanie się nad nią samą. Przebiegły Jack zawsze jest o krok przed Grace. Za każde jej nieposłuszeństwo/ próbę ucieczki ogranicza ją jeszcze bardziej. Po powrocie do domu sytuacja trwa. Grace jest więziona w pokoju, bez książek, radia, długopisu czegokolwiek, co pomogłoby jej zabić nudę lub pomóc w ucieczce. Tylko gdy przychodzą znajomi dostaje normalne ubrania i wtedy musi grać rolę idealnej, szczęśliwej i kochającej żony. Jeśli nie - znów kara. I tak w kółko. Mieszkają w pięknym domu, w którym jest przygotowany również pokój dla Milie (która do ukończenia 18 roku życia przebywa w internacie). Oczywiście tylko na pozór, ponieważ Jack wcale nie chce aby dziewczynka przebywała w swoim wymarzonym żółtym pokoju. Przygotował dla niej pomieszczenie w piwnicy, pomalowane całe na czerwono z drastycznymi portretami kobiet, które padały ofiarami przemocy domowej. (Nie wspomniałam wcześniej, że Jack jest prawnikiem który walczy w obronie pokrzywdzonych kobiet!!! a do malowania obrazów zmusza Grace - to jej jedyna 'rozrywka' ). Grace nie chce pozwolić, żeby jej siostra również padła ofiarą psychopaty. Na koniec udaje jej się podać mężowi proszki nasenne, otrzymane de facto wcześniej od Millie, która to domyśla się, że Jack jest zły. Grace pozoruje samobójstwo męża i wyjeżdża do Tajlandii do hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Obsługę powiadamia, że mąż ma do niej dołączyć, później szopki i przedstawienia 'zrozpaczonej żony', która dowiaduje się o śmierci męża.
To tak ogólnikowo, było po drodze jeszcze kilka wydarzeń typu martwy pies, zrzucenie Millie ze schodów, próby nawiązania kontaktu koleżanek z Grace itd. Jack niby taki przebiegły, a dał się uśpić tabletkami w ilości 16 sztuk wrzuconymi do szklanki whisky... Sorry ale nie kupuję tego
 

 
1/2018
Wczoraj w nocy skończyłam czytać. Pierwszy raz nie wiem co napisać, może za kilka dni jak trochę ochłonę.
Zazwyczaj nie wzruszam się czytając książki, a tutaj na koncówce ryczałam jak bóbr
Marcus Zusak - mistrz pióra. PIĘKNIE napisana książka.

Spoilerować nie będę (choć taki był zamysł bloga), ale to książka do której będę chciała wrócić więc uznałam, że mogę zapomnieć część wydarzeń i to nawet dobrze.
Nie wiem co będzie następne. Mam 'kaca książkowego'. Kto dużo czyta, ten wie co mam na myśli.

  • awatar Hope&Faith: Zaczęłam czytać :) Ciekawy jest narrator :) dzięki czemu dość szybko się czyta a książka jeszcze bardziej pochłania :)
  • awatar Z półki mi spadło: @ms moth: Dziś mam zamiar obejrzeć film więc kac bedzie jeszcze wiekszy :o Książka warta przeczytania, co prawda nie ma w niej jakiejś szalonej akcji (jak np w niektorych kryminałach), wiec trzeba się przygotować że historia raczej się snuje niż galopuje. Ale autor pisze w taki sposob, że przez kilka rozdziałów naprawde czerpałam przyjemność z tak 'ładnego' stylu i języka. Końcówka opisana tak emocjonalnie, że serce w kawałkach...
  • awatar Z półki mi spadło: Dziś mam zamiar obejrzeć film, bedzie jeszcze większy kac :o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Postanowień noworocznych nie lubię i nie posiadam, ale w tym roku jedno postaram się zrealizować: przeczytać posiadane książki i dopiero wtedy korzystać z biblioteki Najważniejszy krok zrobiony - książki wypożyczone oddane i NIE wzięte kolejne
Dostałam kilka na urodziny i pod choinkę więc muszę przeczytać w pierwszej kolejności, później posiadane w wersji elektronicznej (część). I tak wyszło prawie 30, wiele z nich to dość pokaźne cegiełki więc pewnie zejdzie się ze wszystkim do grudnia. Życzcie mi powodzenia




Cele: - zapoznanie się z Mrozem i Puzyńską
- przekonanie się czy "Za zamkniętymi drzwiami" jest faktycznie taką rewelacją (nie sądzę...)
- sprawdzenie dlaczego siostrze nie spodobało się Atramentowe serce i Atramentowa krew. Były mega polecane dla nastolatków, dostać było piekielnie ciężko, a młoda niestety podeszła do tego jakoś bez entuzjazmu... cóż , muszę sprawdzić
  • awatar zatopionawmarzeniach: Bardzo mi się podobają książki Puzyńskiej jak i Mroza, ciekawa jestem czy tobie się spodobają :)
  • awatar Z półki mi spadło: @ms moth: Ja jestem taka troche "sroka okładkowa" :D czasem nawet nie czytam opisów z tyłu bo jakoś one nie wiele mi mówią, tylko patrze na okładkę i autora ;) ewentualnie szybko zerkam na lubimyczytac żeby zobaczyc opinie (choć i to bywa zgubne :P ) @Luleeyta: @Hope&Faith: Złodziejkę książek właśnie czytam, zostało mi troche ponad 100 stron, więc to bedzie pierwsza przeczytana ksiazka w tym roku :)
  • awatar Hope&Faith: Też mam Złodziejkę książek i na dniach zaczynam czytanie ;) Polecam również, jakbyś gdzieś dorwała: Cień Wiatru, P.S. Kocham Cię, oraz Szkoła Żon.. Rewelacja :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Trochę spóźnione podsumowanie mojego 'czytelniczego' roku. Tak na prawdę to pierwszego roku tak na poważnie. Nie będę ściemniać, że kochałam książki od dziecka i przeczytałam ich miliony, zanim jeszcze nauczyłam się dobrze mówić Lektury w szkole szły mi kiepsko, choć przez większość starałam się przebrnąć. Jako wczesna nastolatka przeczytałam Harrego Pottera, później kilka książek D.Terakowskiej, P.Coelho i S.Kinga. Później były studia więc materiału do opanowania tyle, że jak już brałam jakąś książkę do ręki to była tylko związana z tym czego musiałam się nauczyć. Później drugie studia, pisanie magisterki i powtórka z 'rozrywki'.
W 2017 stwierdziłam, że nareszcie mam czas i chęci. Zapisałam się do biblioteki i... wciągneło Pierwszy rok mogę określić jako rok zapoznawania się z różnymi gatunkami i poszukiwania tego co najbardziej mi odpowiada. Czytanie ma sprawiać mi przyjemność i pozwalać zatracić się w innym świecie, żyć i przeżywać wszystko razem z bohaterami - tak jak w czasie oglądania filmu. Trafiłam na kilka bardzo przyjemnych/ciekawych/wartościowych/wzbudzających emocje książek, całą masę 'takich sobie' i kilka na których się totalnie zawiodłam lub po prostu mi się nie podobały.

Najlepsza piątka z przeczytanych w 2017r:
1. To, co zostało - J.Picoult
2. Rok 1984 - G.Orwell
3. Ponieważ Cię kocham - G.Musso
4. Obiecaj mi - H.Coben
5. Kamieniarz - C.Lackberg
6. Maybe Someday - C.Hoover
7. November 9 - C.Hoover
Wyszło siedem zamiast pięciu, ale nie szkodzi. Dorzucę jeszcze Oskara i Panią Różę, Cień wiatru, Hopeless i Chemię Śmierci jako warte przeczytania.

Nie polecam:
1. Lesia - Chmielewskiej (jestem w zdecydowanej mniejszości, ale książka zdecydowanie mi nie pasowała)
2. Chujowej Pani Domu
3. Polskich morderczyń - Bondy (przez język i sposób napisania książki)
4. Kobieta która przez rok(...) - odłożyłam po 50 stronach, więc nie powinnam oceniać, ale po prostu mnie nie zainteresowała.

Największe rozczarowania:
1. Siostry
2. Promyczek
3. Dziewczyna z Brooklynu
Tyle było o nich dobrych opinii, że spodziewałam się wielkiego WOW. Niestety się nie doczekałam...
Pozostałe o których nie wspomniałam to takie, po które nie sięgnęłabym ponownie, ale nie żałuję czasu, który był poświęcony na czytanie.
  • awatar KinaKina: Ooo bardzo fajny blog. Czegoś takiego szukałam , dzięki Tobie wiem jakie książki warto przeczytać i na pewno po nie sięgnę . Wszystkiego dobrego i oby w nowym roku wszystkie Twoje cele się spełniły :)
  • awatar Z półki mi spadło: @ms moth: Folwark zwierzęcy czytalam w szkole, ale chyba czas odświeżyć ;) o tej drugiej nie słyszałam - zaraz się z nią zapoznam - dzięki ;)
  • awatar ms moth: Książki to coś wspaniałegp, nie wiem jak można nie lubić czytać :D ale aż takim molem jak ty nie jestem (choć może kiedyś). :P Widzę, że "Rok 1984" się spodobał, cieszy mnie to. Klasyk i majstersztyk. Od Orwella polecam również "Folwark zwierzęcy" i "Na dnie w Paryżu i Londynie" o ile jeszcze nie czytałaś. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›