• Wpisów: 14
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 9 dni temu, 13:04
  • Licznik odwiedzin: 1 810 / 149 dni
 
spoilerowo
 
2/2018
Tak jak sobie postanowiłam, tak zrobiłam - przeczytałam, raczej dla sprawdzenia cóż to za twór, którym duża część osób się tak zachwyca. Na grupach książkowych pozycja pojawia się ciągle, aż do urzygania. Nastawiona byłam raczej, że to chłam. Tragedii nie ma, bo był nawet moment w którym byłam ciekawa co dalej, ale tylko moment. Dlatego ogólnie oceniam na "przeciętniaka z dużym minusem". Jeśli ktoś czyta dużo i szybko może się skusić, ale jeśli ktoś czyta 2-3 książki rocznie to zdecydowanie polecałabym wybrać coś innego. Gdy szukałam zdjęcia do postu, natknęłam się na zdanie, że książka mrozi krew w żyłach... Sorry. Nie. Już na jednym super thillerze się zawiodłam ("Siostry" ), wiec tutaj nawet się nie nastawiałam na chociażby gęsią skórkę.
Do rzeczy: Narracja pierwszoosobowa, oczywiście głównej bohaterki. Słownictwo bardzo proste, troche za duzo opisów zwykłych czynności, które spokojnie mozna było pominąć. Plusem jest podział rozdziałów na przeplatające się wydarzenia "Kiedyś" i "Teraz".
Grace podczas spaceru po parku ze swoją niepełnosprawną siostrą poznaje mężczyznę - Jacka. Oczywiście na początku ideał - przystojny, opiekuńczy, nawiązał dobry kontakt z Millie cierpiącą na zespół Downa i zadeklarował pomoc w opiece. Sielanka. Aż do ślubu, który miał miejsce po kilku miesiącach. W podróży poślubnej Jack pokazuje swoje prawdziwe - psychopatyczne oblicze. Książka zwraca uwagę na problem, który dzieje się za zamkniętymi drzwiami - na pozór dla rodziny i znajomych wszystko jest cudownie, prawda jednak może być zupełnie inna. Choć moim zdaniem książka napisana zbyt prosto, żeby doszukiwać się w niej drugiego dna. Ot taka historyjka o psychopacie i jego żonie ;)

UWAGA, pod obrazkiem SPOILER, zdradzam fabułę i ZAKOŃCZENIE (w końcu blog 'spoilerowo'. Wiem, że nie wrócę do tej książki, a że pamięć mam krótką to muszę zapisać co się działo ;) ).

Bez tytułu.jpg


Jack zaczyna ograniczać i więzić Grace. Ona oczywiście próbuje uzyskać pomoc od obsługi hotelu, w którym się znajdują. Niestety zostali wcześniej uprzedzeni przez Jacka, że jego żona jest chora psychicznie i jeśli nie weźmie leków, wpada w panikę i osądza go o zabójstwo matki i znęcanie się nad nią samą. Przebiegły Jack zawsze jest o krok przed Grace. Za każde jej nieposłuszeństwo/ próbę ucieczki ogranicza ją jeszcze bardziej. Po powrocie do domu sytuacja trwa. Grace jest więziona w pokoju, bez książek, radia, długopisu czegokolwiek, co pomogłoby jej zabić nudę lub pomóc w ucieczce. Tylko gdy przychodzą znajomi dostaje normalne ubrania i wtedy musi grać rolę idealnej, szczęśliwej i kochającej żony. Jeśli nie - znów kara. I tak w kółko. Mieszkają w pięknym domu, w którym jest przygotowany również pokój dla Milie (która do ukończenia 18 roku życia przebywa w internacie). Oczywiście tylko na pozór, ponieważ Jack wcale nie chce aby dziewczynka przebywała w swoim wymarzonym żółtym pokoju. Przygotował dla niej pomieszczenie w piwnicy, pomalowane całe na czerwono z drastycznymi portretami kobiet, które padały ofiarami przemocy domowej. (Nie wspomniałam wcześniej, że Jack jest prawnikiem który walczy w obronie pokrzywdzonych kobiet!!! a do malowania obrazów zmusza Grace - to jej jedyna 'rozrywka' ). Grace nie chce pozwolić, żeby jej siostra również padła ofiarą psychopaty. Na koniec udaje jej się podać mężowi proszki nasenne, otrzymane de facto wcześniej od Millie, która to domyśla się, że Jack jest zły. Grace pozoruje samobójstwo męża i wyjeżdża do Tajlandii do hotelu, w którym wszystko się zaczęło. Obsługę powiadamia, że mąż ma do niej dołączyć, później szopki i przedstawienia 'zrozpaczonej żony', która dowiaduje się o śmierci męża.
To tak ogólnikowo, było po drodze jeszcze kilka wydarzeń typu martwy pies, zrzucenie Millie ze schodów, próby nawiązania kontaktu koleżanek z Grace itd.  Jack niby taki przebiegły, a dał się uśpić tabletkami w ilości 16 sztuk wrzuconymi do szklanki whisky... Sorry ale nie kupuję tego :P

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.